Elżbieta Szymańska
kontakt Opole
email: ela@uni.opole.pl
historia Ela o sobie:

Po szkole poszłam na studia do Poznania (fil. ang), które odbyłam bez większych zakłóceń, poza faktem, że wyszłam za mąż za chłopaka z mojej gupy (Andrzej jest z Częstochowy) i dorobiłam się pierwszego dziecka (Paweł - 1988). Po studiach wróciłam do Opola z dzieckiem i zaczęłam pracę w WSP w Studium Języków Obcych. W pierwszym roku mojej pracy urodziłam drugie dziecko (Łukasz - 1991), a potem to już rzeczywiście zabrałam się do pracy. Po paru latach, gdy zostałam wykładowcą, co znacznie obniżyło liczbę godzin w tygodniu do wyrobienia przeszłam do Języka Biznesu, a WSP zdążyło się w międzyczasie zmienić w Uniwersytet. Ponieważ mój mąż wyjechał do Londynu na rok zaraz po urodzeniu się Pawła, zaczął pracę na Uniwersytecie później, w Instytucie Fil. Ang. Dzieci podrosły i trzeba było wybrać szkołę. Chciałam, żeby poszły do społecznej, ale tam było dwoje dzieci na jedno miejsce. Dyrektorka zawarła ze mną transakcję wiązaną - dziecko przyjmą a ja uczę angielskiego. Tak zaczęłam pracę w szkole podstawowej na pół etatu, która wbrew pozorom okazała się czymś, z czym jestem teraz bardziej związana emocjonalnie niż z uniwersytetem. To szkoła wysyła mnie na wszystkie konferencje, a ja sama wysyłam siebie na białe i zielone szkoły, wycieczki, rajdy itp, biorąc przy okazji znaczne ilości ucznów. Uwielbiam to, choć oczywiście mój mąż ma odmienną opinię w tej sprawie. Dwa lata temu uznałam, że oprócz uczenia innych chcę coś dla siebie, więc poszłam na studia doktoranckie (w soboty, co zmusza mnie czasem do lawirowania z moimi zaocznymi, np. puszczam im video, a sama idę na wykład). Równocześnie zmieniłam instytut - poszłam na fil. ang, a mój mąż przeszedł na jęz. biznesu. Założył też księgarnię językową, w której spędza więcej czasu niż na uniwersytecie (nasze etaty asystentów pochłaniają nam 7 godzin tygodniowo). Obecnie uczę fonetyki i morfologii angielskiej, co też lubię i chyba będę robić przez dłuższy czas.
data 20 kwietnia 2004